W głowie mi się kręci od przeglądania blogów kulinarnych. Zaplanowanie jedzenia na cały dzień, to dla mnie istne wyzwanie (tak, żeby codziennie było coś innego). Serio, mam w głowę pustkę i wielki znak zapytania: co się je? Pierwsze koty za płoty. Całe 3 obiady za mną hu hu! Dziś musiałam użyć parówek.
Zrobiłam chuj - wie -co i tak mniej więcej smakowało. Parówkę uratował sos pomidorowy, ocet winny, czosnek, grzyby z puszki i przyprawy (nie mam o nich pojęcia, więc wwalam, co powącham: sól, pieprz, papryka, curry, oregano, bazylia).
Muszę sobie zadać iście filozoficzne pytanie - jak to coś ma właściwie smakować , czy na ostro, na słodko, kwaśno ? Czego ja właściwie szukam do k nędzy na tej "bogu ducha winnej" patelni?
Odrabiam pracę domową, robię notatki, wypisuję przepisy z blogów. Oby coś z tego było, bo się wkurwię. Potrzebny jest mi jakiś mały sukces...
Znalezione na forum smakowity.pl:
Mam problem.... moja lodówka nabyła 30 opakowań parówek i nie wiem co
z nimi zrobić:( Jem je sobie na śniadania ale one nie wystarczają żeby
zmniejszyć ich ilość . Jeśli macie jakieś fajne przepisy na parówki to
byłabym bardzo wdzięczna:)
:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz