Dziś jest bardzo pochmurny, przygnębiający dzień. Mało światła. To dzień listopadowej deprechy (chociaż mamy czerwiec).
Zabrałam się na robienie zapiekanki - potwora jednogarnkowego. Bez przyjemności. Pokroić, usmażyć, przyprawić.
Kilka słów o zapiekance jako daniu: całkiem przyjemna sprawa.
Mielone mięso (nie wiem właściwie jakie - chyba to wieprzowina) w sosie pomidorowo - winnym, resztki parówek, czosnek, zapiekane talarki, sos hollandaise i ser żółty.
Efekt: całkiem niezły (wciąż robię jakiś błąd i dodaję przyprawy, która mi nie smakuje, ale dalej nie wybadałam jakiej, być może to smażony czosnek). Sos hollandaise rządzi! (z kartonika)
Lubię to przyjemne uczucie ciepła i spokoju po jedzeniu...Szkoda, że zaraz zniknie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz